K.Przerwa-Tetmajer „Pejzaż”


Ponad krawędzią Granatów posępnych

nagle zajaśniał blask słaby i mały,

jakby się zatlił mech na wierzchu skały

od ogni której gwiazdy z nieba zstępnych.

 

 

I potem wyszła z wolna spoza grani

gwiazda i biegła między gwiazdy złote

rozjaśniać nieba cichego ciemnotę,

wyżej i wyżej wznosząc się w otchłani.

 

A kiedy ona szła świecąc, ze ściany

czarnej Granatów błysło światło nowe,

mdłe i omglone, błękitno-różowe,

i z wolna w półkrąg wzrastało świetlany.

 

Ów półkrąg coraz wyżej się podnosił,

rozszerzał się, mieniąc się coraz tęczowiej,

i poblask rzucał szklisty granitowi,

jakby go deszczem łez perłowych rosił..

 

I w tęczy drżącej, niepewnej, zamglonej,

okrąg księżyca wypłynął powoli,

i zawisł na niebie w światła aureoli,

i szedł za gwiazdą między gwiazd miliony.

 

I nagle wówczas od brzegów w oddali

na czarnej wody przepaściach bez końca

zamigotała poświata miesiąca,

jak piana wrzących gdzieś w bezdni metali.

 

Kazimierz Przerwa-Tetmajer (1865-1940)

Podobne artykuły:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Poezja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>