Carska Droga czyli wycieczka do sąsiedztwa

Carska Droga czyli wycieczka do sąsiedztwa

Damian Czerniewicz GT

Setki drewnianych pali, furmanek piasku oraz grube tysiące z carskiej kiesy posłużyło do wybudowania grubo przeinwestowanej... grobli. 50 kilometrowa konstrukcja, to stara, strategiczna droga, olbrzymim wysiłkiem położona na rozległych bagnach. Do dzisiaj jest jednym z wielu cudów biebrzańskich rozlewisk i świadkiem naszej historii najnowszej.

 

 

 


Drogę przez bagna Biebrzy wybudowano na potrzeby twierdzy w Osowcu i systemu umocnień zachodnich rubieży imperium Rosyjskiego. Początek bierze w Mężeninie, w miejscu skrzyżowania z trasą Warszawa-Białystok, dalej biegnie przez Osowiec, Goniądz i Dąbrowę Białostocką. Na 80 kilometrowym bagiennym odcinku biegu Biebrzy znajduje się jedyne przewężenie pozwalające przekroczyć bagna. Tam właśnie ulokowano osowiecką twierdzę. Cztery ceglane forty na obu brzegach rzeki Biebrzy powstały w latach 1882–1892. Wykopano wówczas także liczne fosy i kanały, usypano wały. Już te prace wydawały się tytanowym przedsięwzięciem. Zmodernizowana, niezdobyta budowla przeszła chrzest bojowy w 1914 r. Rok później Niemcy atakowali z użyciem najcięższych armat kolejowych i trującego chloru, również bezskutecznie. Twierdza stała się miejscem walk także w latach 1920 i 1941. Wydaje się więc, iż posadowienie twierdzy pomiędzy bagnami było bardzo skutecznym działaniem ówczesnej myśli i inżynierii wojskowej.

Jak to często bywa, paradoksalnie z jednej strony bardzo udana lokalizacja twierdzy, z drugiej spowodowała niemałe problemy natury logistycznej, u podstaw których legły te same chlupoczące, nad biebrzańskie błota. Podstawowym okazał się sposób komunikacji z innymi budowlami warownymi w okolicy oraz samo zaopatrzenie twierdzy w materiały wojenne, żywność oraz ludzi. Twierdza była wszak osamotnioną wyspą na bagnach. Jak wiemy, miejsce budowy twierdzy wybrano bardzo starannie, w najdogodniejszym miejscu przeprawy na Biebrzy. W innych punktach rzeka ta stanowiła bardzo trudną do sforsowania nie tylko przez żołnierzy naturalną przeszkodę. Być może dlatego, wstępnie planowano budowę tylko jednego fortu, jednak koncepcja ta uległa zmianie. Z czasem powstały w tym rejonie trzy dalsze forty oraz inne umocnienia. Już wtedy komunikacja z nimi była bardzo utrudniona. Do pierwszego fortu prowadziły trzy bramy. Na drugim brzegu Biebrzy, wzniesiono fort Zarzecze. Do tego fortu prowadziły dwa mosty, całość zaś otaczał wał ziemny oraz fosa. Przy samym forcie wybudowano skomplikowany system śluz, który w razie konieczności pozwalał na szybkie zalanie przedpola. W 1886 r. rozpoczęto budowę kolejnego fortu zwanego Szwedzkim. Osłaniał drogę, którą podczas wojny północnej (1708 r.) król szwedzki przeprawił swoje wojska. Ostatni IV fort wybudowano w latach dziewięćdziesiątych XIX wieku. Twierdza rozrastała się a w okolicy powstawały kolejne umocnienia. Coraz wyrażniej rysowała się potrzeba wybudowania dodatkowej drogi, która aby twierdza nadal spełniała swoje podstawowe zadanie, powinna być trudno dostępna oraz łączyła ją z systemem innych warowni carskiego imperium.

Jako, że w planach strategicznych Rosji ziemie Królestwa Polskiego odgrywały ogromną rolę, zachodnie rubieże imperium zostały silnie ufortyfikowane. Liczne twierdze, jakie powstały na terenie rosyjskiego zaboru, stanowią niemalże połowę wszystkich, jakie wzniesiono wzdłuż zachodniej granicy. Ufortyfikowano Grodno, Osowiec, Łomżę, Ostrołękę, Różan, Pułtusk, Modlin, Zegrze, Warszawę, Brześć czy wreszcie Dęblin. Wszystko to odbyło się ogromnym nakładem sił i środków. Nie powinno dziwić więc, iż kolejna z wielu ważnych i prestiżowych inwestycji, nie przeraziła cara Mikołaja II, który osobnym dekretem zadecydował o podjęciu wysiłku, jakim miała być budowa drogi przez bagna. O dziwo, bez nahajek, strażników, czy zesłańców prace ruszyły pełną parą już niebawem. Dziesiątki okolicznych wsi stanęło z podwodami, łopatami i siekierami w postojnym poriadku oczekując ma każde skinienie nowych pracodawców. Przy budowie grobli-drogi nie skąpiono prawdziwych pieniędzy... Nic dziwnego, iż wszyscy przyszli z pomocą. Budowa drogi od Osowca do maleńkiej dzisiaj wsi Dobarz nie była zbyt skomplikowana. Jednakże począwszy od Dobarza do wsi Strękowa Góra, leżącej na skraju rozlewisk, na długości kilkunastu kilometrów biegła przez najtrudniejsze do opanowania bagna. Nie znane są kwoty przeznaczone na przewożenie ton piasku z jednego miejsca na drugie czy umacnianie podłoża tysięcznymi palami. Dzisiaj wydatki te są już legendarne. We wspomnieniach miejscowych, okres budowy przywoływany jest jako czas wyjątkowego dostatku, którego zaznali ich dziadowie, mieszkańcy wiecznie ubogich, pełnych komarów i much bagien.

O dziwo, po stosunkowo niedługim czasie, suchy trakt o szerokości ok. 5 metrów połączył Twierdzę Osowiec z fortyfikacjami Łomży. Odtąd historia, otrzymała nieskrępowaną już możliwość, aby jak nie ujarzmiona Biebrza nieprzewidywalnie meandrować po bagnach, turzycowiskach, olsach i zaściankach. Twierdza w Piątnicy budowana jako ochrona terenów graniczących z Prusami Wschodnimi, stanowiła zabezpieczenie przeprawy przez Narew jak i samej Łomży, ówczesnej stolicy guberni, przez którą przebiegały ważne szlaki komunikacyjne. W planach fortyfikacyjnych Łomża miała być jednym z punktów rozległego rejonu wypadowego zawartego między liniami: Modlin-Warszawa-Dęblin, Dęblin-linia Wieprza-Płock-Włodawa oraz Modlin-Zegrze-Pułtusk-Różan-Ostrołęka-Łomża-Osowiec. Obydwie twierdze musiano więc połączyć najkrótszym, możliwym do utworzenia szlakiem komunikacyjnym. Projekt budowy powstał w 1887 r. Miała to być tzw. twierdza okrężna. Przed oficjalnym rozpoczęciem prac, na lewym brzegu Narwi powstały dwie reduty ziemne z drewnianymi schronami. Niebawem przystąpiono do budowy trzech fortów ziemnych na przeciwnym brzegu rzeki. Później rozbudowane o tzw. forty szyjowe i przeciwskarpy. Forty I-III tworzyły razem obwarowanie tzw. ciągłe leżące w odległości 1,5 km od przeprawy. Prawy kraniec opierał się o moczary i bagna nadrzeczne, lewy zaś o samą rzekę. W 1914, roku ukończenia budowy, na twierdzę składały się forty I-III położone na prawym brzegu rzeki ciągnąc się od wschodu na zachód oraz IV-V leżące na jej lewym brzegu. Historia niepostrzeżenie skradała się Carskim Traktem. Umocnienia twierdzy już niebawem, dwukrotnie miały zmierzyć się z jej wyzwaniami. Sześć lat od zakończenia prac, podczas walk obronnych wolnej Polski, w 1920 roku umocnienia stanęły naprzeciwko idącym na Warszawę wojskom sowieckim. Twierdza skutecznie broniła przejścia od 28.07 do 1.08.1920 r. Chociaż mogła nadal stawiać opór, przegrana pod Miastkowem i Nowogrodem zagroziła okrążeniem Łomży. Obrońcy opuścili twierdzę i wycofali się w kierunku Różana. Jednakże skuteczne powstrzymywanie Rosjan w tym rejonie pozwoliło wojskom polskim przygotować się do kontruderzenia pod Radzyminem.

Podczas kampanii wrześniowej umocnienia broniły Łomży przed atakującymi od strony Prus Wschodnich Niemcami. Obrona trwała od 7.09. do 10.09. 1939 r. Także zakończyła się wycofaniem polskich oddziałów. Carski Trakt, służył do celów komunikacji obrońcom Wizny. We wsi Góra Strękowa (następna wieś to Strękowa Góra, gdzie wjeżdżamy na carską drogę od strony Wizny. Góra Strękowa to miejsce częstych pomyłek u szukających wjazdu na carską Drogę), leżącej zaraz obok, niemalże u wylotu Carskiej Drogi znajduje się miejsce znanej każdemu, legendarnej obrony odcinka Wizna. Między 8 a 10 września 1939 r., 720 żołnierzy wchodzących w skład SGO Narew powstrzymywało siły niemieckich wojsk pancernych: 43 tys. niemieckich żołnierzy i oficerów z 450 czołgami, 657 działami, moździerzami i granatnikami oraz tysiącem karabinów maszynowych. Legendarny dowódca odcinka, kapitan Władysław Raginis bronił pozycji do znanego każdemu, tragicznego końca. Bój pod Wizną ochszczony mianem polskich Termopil znaczy schron na wzgórzu 126, gdzie kpt. Raginis rozerwał się granatem. W pobliżu Carskiej Drogi ciągnęły się także kolejne polskie, przedwojenne umocnienia. Pozycję Wizneńską praktycznie położono na skraju nad biebrzańskich bagien. Odcinek “Kurpiki” leży na południowym brzegu Narwi, “Gierczyn” na północnym. Trzecia pozycja znajduje w pobliżu mostu niedaleko Wizny, do której min. prowadziła nasza droga. Ciekawy jest fakt, iż w sąsiedztwie ciężkich schronów instalowano atrapy kopuł pancernych, skutecznie wprowadzających w błąd nacierających Niemców. Natomiast innymi, ważnymi elementami pozycji były także tzw. fortyfikacje lekkie. Przy wykorzystaniu Carskiej Drogi biegnącej przez bagna zaplanowano ich budowę w pobliżu wsi Budy oraz Kołakowszczyzna. Tak głęboko wyprowadzona pozycja wraz z zalewami i siecią okopów strzeleckich leżała na jednym ze skrzydeł pozycji głównej, skutecznie ją wspomagając. Skonstruowano tutaj także system zalewowy w postaci tam i jazów oraz przygotowano do wysadzenia wszelkie kładki i mostki. Kilka schronów tej pozycji, w pobliżu tak naprawdę nieistniejącej wsi Budy, leży dziś na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego. Wstęp do nich jest surowo zabroniony. Niestety, ze schronami odcinka Wizna, wysadzając je w 1944 r. bardzo solidnie uporali się Niemcy. W ruinach obiektu dowodzenia znajduje się dzisiaj pomnik, tablica opatrzona słynnymi słowami: Przechodniu, powiedz Ojczyźnie, żeśmy walczyli do końca, spełniając swój obowiązek. Stan zachowania pozostałych schronów jest nieciekawy. Niestety w większości są one mało widoczne i rozpoznawalne w swojej konstrukcji. Oprócz pomnika na Górze Strękowej, w samej Wiźnie stoi pomnik poświęcony obrońcom oraz pomnik-armata poświęcony kpt.Brykalskiemu, poległemu u boku legendarnego dowódcy.

Niedaleko leży nieistniejąca wieś Grzędy. Carscy, którzy pod koniec XIX wieku dali pracę przy drodze wielu mieszkańcom, wcześniej zsyłali tutaj jak na Syberię. Pierwszym mieszkańcem był Łuba, przemytnik z Piątnicy. Przez lata powstało 40 gospodarstw. Z 200 mieszkańców 36 wymordowali Niemcy. Pacyfikacja odbyła się w 1943 r. w odwecie za działalność partyzancką na tym obszarze. Właśnie tutaj znajduje się słynne Czerwone Bagno. Dzisiaj ostoja wszelkiej zwierzyny, niegdyś dało schronienie dużym siłom partyzanckiej armii. W okresie, kiedy tereny te kontrolowała Armia Czerwona, już działała partyzantka antysowiecka. Na obszarze Czerwonego Bagna, z 40 partyzantami działał min. Antoni Połubiński “Piorun”. Niedostępne Bagno spłynęło krwią 1500 Niemców gen. Hossbacha, którzy zginęli w największej bitwie partyzanckiej, jaka miała miejsce na terenie Białostocczyzny. Bitwa rozegrana 8-9 września 1944 r. pod Wożną Wsią stanowiła znaczący element akcji “Burza”. Kilkuset żołnierzy 9. Pułku Strzelców Konnych stanęło przeciw 10 tys. Na bagnie pozostał dowódca Wiktor Konopka, ps “Roman”i ok.120 partyzantów. Historia chciała, iż u boku Polaków walczyli radzieccy zwiadowcy z grupy dywersyjnej “Sołowiej”. Większość partyzantów wyrwała się z okrążenia, docierając przez Carską Drogę, linię frontu do jednostek rosyjskich. W pobliżu, na Solistowskiej Górze stoi obelisk poświęcony poległym, wymordowanym ale także legendzie Czerwonego Bagna, pułkownikowi Powstania Styczniowego Konstantemu Ramotowskiemu, działającemu w tym rejonie ze swoim oddziałem w 1863 r. Jednym z mieszkańców Grąd, który pierwszy poszedł do powstania, był ów pierwszy zesłaniec, przemytnik Łuba.

Niegościnne bagna i splątana historia otaczające Carską Drogę, dzisiaj są bogactwem wszystkich. To co dzieje się tutaj o różnych porach roku, jest jakością samą dla siebie. Zniszczona asfaltowa nawierzchnia, powstrzymuje przed rozwijaniem nadmiernej prędkości. Korzystają z tego zwierzęta, cieszą się ekolodzy, ptakoluby ciągnące obiektywy zawadzające o przydrożne drzewa i każdy komu zależy na rzeczywiście prawdziwej ostoi przyrody w naszym kraju. Osławione spotkania z łosiami na Carskiej, wyłażące czasem wilki, ekstremalnie rzadkie gatunki ptaków, ułatwiony dostęp do niezliczonych punktów obserwacyjnych rozlokowanych wzdłuż jej biegu, czy wreszcie sami ludzie, jakich trudno spotkać gdzie indziej, to dzisiejsze dobro Drogi. Wysiłkiem pasjonatów, ludzi żyjących z przyrodą i z przyrody udało się zablokować projekt utworzenia z niej drogi tranzytowej. Projekt nie wytrzymał raportu o oddziaływaniu na środowisko, uruchomionego przez obrońców całej, misternie budowanej biebrzańskiej wspólnoty ludzi i zwierząt. Remontowana będzie jedynie nawierzchnia. Chociaż od nowej nawierzchni osobiście wolałbym nawet te dziury, pozwalające na prędkość może 35km/h w porywach. Obok przyrody, jak nigdzie indziej w kraju, można wszak całymi kilometrami powolutku podróżować tutaj także przez historię. Wystarczy, aby nie przegapić zjazdu do nieistniejącej wsi Budy. Jedynym, stale zamieszkującym tam swoją samotnię o wdzięcznej nazwie Sucha Barć, jest Krzysztof Kawęczyński. Zachwycony bagnami filozof, bez mała 20 lat temu porzucił, sprzedając położony przy Barbakanie, dobrze prosperujący antykwariat w Warszawie. Cieśla artysta i zbieracz wszelkich pamiątek związanych z umykającą kulturą ludową regionu oraz... niemożliwych do przecenienia - historycznych. Poszukiwacze przeszłości mogą obejrzeć tu z niezwykłym wyczuciem kompletowane i eksponowane zbiory fotografii, dokumentów, bibelotów, książek, naczyń, szlacheckich nadań, carskich ukazów czy wreszcie jeden z dwóch, jak się wydaje w kraju, egzemplarzy... stalowej butli do zabijania. Kompletna, jeszcze nie oczyszczona butla, pojemnik na trujący chlor, pochodzi ze słynnego ataku gazowego Niemców na Twierdzę Osowiec w 1915 roku. Ewenementem jest fakt, iż w ziemi, na niegdysiejszym stanowisku bojowym uchował się kompletny osprzęt służący do przygotowania i uruchomienia butli. Zestaw kluczy imbusowych zamykanych jak ostrza szwajcarskiego scyzoryka, dwa większe klucze oraz dwa dzwony, tzw. kacze dzioby montowane na końcu rur wyprowadzanych przed okopy są w bardzo dobrym stanie.

Przez ostatnie 18 lat, Krzysztof podążał śladami historii i umykającej kultury, podróżując po biebrzańskich wsiach. Zaglądał do każdego przysiółka, zajeżdził kilka samochodów tropiąc umykającą przeszłość. Wszystko olbrzymim nakładem sił i środków. Za spieniężone jeszcze z Warszawy pochodzące starodruki, nabył trochę ziemi, aby z pietyzmem budować biebrzańskie królestwo przeszłości. Ochędożył dwie stare chałupy, wyremontował, uzupełnił o drewniane detale i aplikacje w postaci bajecznych motywów: zmaterializowanych bagiennych aniołów, diabłów i zwierząt. Z czasem postanowił sukcesywnie dokupywać kolejne, nikomu już nie potrzebne grunty. W Budach pojawił się, kiedy umierał ostatni mieszkaniec wsi. Po nim, obok domu odziedziczył pierwsze pamiątki. Swoją antykwaryczną smykałkę postanowił skierować na przemyślane gromadzenie przede wszystkim szczerych, nieskażonych przedmiotów ludowej kultury materialnej. Z czasem mozolnie docierając także do bardzo rzadkich dzisiaj zabytków piśmienniczych związanych z okresem zaboru rosyjskiego i wcześniejszych. Niecodzienne nadania tytułów czy akty kupna ziemi pozyskiwał wprost od znikających jeden po drugim gospodarzy, zawsze uczciwie płacąc, odpowiednio do antykwarycznej wartości ważnych poniekąd dokumentów. Trzeba wiedzieć, iż niezwykle trudno tutaj przekonać ludzi do siebie i swojej pasji. Metody poszukiwania i formuła partnerskiego ratowania innych, co ważne niewiele wartych dla oficjalnego muzealnictwa zabytków przyniosły mu z czasem szacunek i uznanie u mieszkańców okolicy. Stopniowo ludzie uznali go sa swojego. Pamiątki o często przede wszystkim a jakże ważnej sentymentalnej, najtrudniejszej do wyzbycia wartości, zaczęły płynąć do Suchej Barci. Drewniana dzieża czy chociażby dzisiaj już niezwykle trudna do pozyskania drewniana brona, wykonana bez użycia jednego gwożdzia, niegdyś nie przedstawiała wielkiej, finansowej wartości. Okazuje się, iż dzisiaj można ją obejrzeć jedynie u Kawęczyńskiego... Odkrywanie pamiątek trwa nieprzerwanie do dzisiaj. Kiedy tylko nadarzy się okazja do pozyskania wydawałoby się nieciekawego obiektu, Krzysztof reaguje natychmiast. Podobnie było z butlą na chlor. Przypadkowo odkryta w zapomnianym okopie, gdzieś na przedpolu osowieckiej twierdzy, długo nie mogła znależć odpowiedniego miejsca. Po prostu nikt nie chciał kawałka nie dość, że zardzewiałego to bardzo ciężkiego żelastwa w formie ogromnego naboju do syfonu na wodę gazowaną (były takie niegdyś, szanowna młodzieży stalowe butle do gazowania, z tym że wody do picia). Krzysiek wyasygnował niemałą bo trzy zerową kwotę w celu zabezpieczenia zabytku. Od pewnego czasu próbuje także nim zainteresować odpowiednie placówki muzealne... Marzy o utworzeniu oficjalnego muzeum kultury i przeszłości regionu związanego z Biebrzą. Wcześniej wielokroć oferował przekazanie innych zbiorów odpowiednim muzeom, które... ponoć nie są całym tym dobrodziejstwem zainteresowane.

Pasja ratowania przeszłości przez duże “P”, przejawia się także w ciężkiej, gospodarczej pracy. Na kupowanej po kawałeczku ziemi, pojawiły się także niegdyś wszechobecne tutaj krowy polskiej, czerwonej rasy. Tzw. Reintrodukcja to nie wszystko. Wiele codziennych zajęć, to nic innego jak czysta rekonstrukcja historycznej przeszłości. Gospodarz, myje naczynia w popiele drzewnym, pierze na podlaskiej tarze a dziedziniec i przyległości rozświetla nocą olbrzymimi lampami naftowymi. Odcięcie prądu nie jest grożne. Opiekuje się także kilkunastoma, dużymi psami. To inna pasja Krzysztofa. Posesja naszpikowana jest także wieloma nietuzinkowymi zabezpieczeniami. Po wstępnym umówieniu się można podziwiać bogactwo tych nieprawdopodobnych zbiorów.

Wzdłuż Drogi jest kilka miejsc, gdzie można się zatrzymać. Dookoła, w otulinie BPN znajduje się sporo klimatycznych kwater. Planując zwiedzanie biebrzańskich turzycowisk i błot, należy wykupić bilet jednodniowy do Biebrzańskiego Parku Narodowego. W piątnickich fortach, fantastyczną trasę proponuje opiekun jednego z nich. Można tutaj za pewną opłatą postrzelać sobie z dowolnej niemal, historycznej broni. Militarne zbiory zgromadzone w Piątnicy, wymagałyby osobnego materiału. Jest co podziwiać... Powolna jazda Carską Drogą ze Strękowej Góry do Twierdzy Osowiec to niezapomniana, wyjątkowa wędrówka dla każdego Odkrywcy. Każdy znajdzie tutaj zabytki bajecznej architektury, przyrodnicze endemity, niezwykle rzadkie militaria albo spotka... drewnianego anioła z diabłem pospołu otwierających tonącą w oparach bramę wiodącą na tajemniczą drogę przez bagna.