W górach jest wszystko co kocham
Wszystkie wiersze są w bukach
Zawsze kiedy tam wracam
Biorą mnie klony za wnuka
Ciche leżą kamienie pod skał ciemnym murem.
Noc - wśród żlebu się świeci wąski smug księżyca,
jak ogromna, stężała w locie błyskawica,
zamarznięta na skale w pustkowiu ponurem.
Wolno i sennie chodzą
po jasnym tle błękitu
srebrzystobiałe chmurki
z połyskiem aksamitu.
Los go rzucił na skałę nieczułą a hardą;
Wśród kurhanów praczasu, wśród górskich rozłomów
Ćwierć wieku ten świerk pośród śniegów, burz i gromów
Prowadził bój rozpaczy o swą bytność twardą.
Zasnuły się senne góry
W mgławą jesienną oponę
- Słońce nad nimi się pali,
Wyzłaca pola skoszone.
Ruchem łabędzia muska bystre fale
Zwinna ma łódka, wyciągnąwszy szyję;
Wznosi się, goniąc bałwan, co się wije.
Szybuje dalej, dodawszy ostrogę.
Jak ciche są te góry, gdy leżą pod śniegiem,
zaszyte w biały całun kosówkowym ściegiem!
Choć nieżywe na pozór, są tylko w letargu.
Czasem wstrząsną się, z piersi zrzucą stosy piargów
i przeciągną się we śnie.
Gazeta Turystyczna pod patronatem:
Partnerzy: