Olsztyn, Warmia i Mazury

Turystyka piesza, rowerowa, spływy kajakowe, koncerty, wystawy...

Home Humor
Humor
Humor turystyczny (cz.1) Drukuj

Wichura

- Panie pan chyba oszalał!? W taką wichurę bawić się w skoki spadochronowe?
- Myli się pan, mnie tu przywiało z namiotem z campingu po drugiej stronie jeziora.

Więcej… [Humor turystyczny (cz.1)]
 
Humor górski Drukuj

W Tatry przyjechał na polowanie Amerykanin. Całą cieżarówką z bronią, mapy, kilkunastu ludzi. Przychodzi do bacy i mowi:

- Baco, chciałbym zapolować na niedzwiedzia.

- Nie ma sprawy, przyjdz jutro ze strzelbą... sam. Ja wezmę Pikusia i wszystko będzie OK.

Rano ida na polowanie. Amerykanin sie dziwi:

- Baco, ja wziałem tyle broni a my tutaj tylko z jedną strzelbą i psem?

- Widzisz, ja poluje tak: zaganiam niedzwiedzia na drzewo. Potem wchodze na nie, zrzucam niedzwiedzia na ziemie a Pikus jest tak niewyzyty seksualnie, ze zarucha misia na śmierć.

- Baco, to w sumie po co nam strzelba?

- Bo widzisz, strzelbe bedziesz trzymał Ty i jakby zdarzyło się tak, ze to niedzwiedz mnie zrzuci, to NATYCHMIAST ZASTRZEL PIKUSIA

 

Więcej… [Humor górski]
 
O Bacy... Drukuj

Jedzie Baca furmanką. Zatrzymuje go patrol policyjny.
- Dzień dobry, poproszę kartę pojazdu i uprawnienia do prowadzenia furmanki... Oooo widzę, że Baca spożywa alkohol w pojeździe?
- Eeee, nieee, Panie władzo, nie spożywam.
- Taaaak, a ta butelka to co? Przecież to alkohol!
- Taaa, nieee, to nie alkohol, to sok z banana!
- Taaak, jasne, daj no Baco, sprawdzimy.
Policjant popija, smakuje i mówi:
- No Baco, rzeczywiście to nie alkohol! Dokumenty ok, więc szerokiej drogi życzę.
Na to Baca:
- Noooooo, wio banan!

Więcej… [O Bacy...]
 
Taternicka opowieść Drukuj

Podczas jednego z obozów wspinaczkowych w Tatry pojechaliśmy w rejon Morskiego Oka. Dotarliśmy pod ściane. Jako ze byliśmy dobrze przygotowani na wyprawe, pod kazdym względem, nasz instruktor zaproponował, zebyśmy sobie strzelili po jednym: "żeby nam się ściana troche położyła - będzie się lepiej wchodzić". Towarzystwo nie namyslało się dlugo i zaczeli "kłaść ściany" dosyc intensywnie. Z czasem flaszki zaczely topnieć jedna po drugiej i skonczylo się na kompletnym uboju. Gdy grupa ockneła sie równo ze świtem zauwazyli, ze brakuje wśród nich prowodyra libacji - instruktora...

 

Więcej… [Taternicka opowieść]