Warmii i Mazur, Olsztyn

Turystyka piesza, rowerowa, spływy kajakowe, koncerty, wystawy...

Home Felietony i pozostałe Rajdy Nocnego Światła
Rajdy Nocnego Światła Drukuj
wtorek, 11 grudnia 2007 09:26

Rozpoczęła się pora roku z najkrótszymi nocami. W okolicach podbiegunowych trwa polarny dzień, nieco dalej od bieguna mają miejsce białe noce. U nas białe noce już nie występują, ale mamy ślady tego zjawiska – na północnym krańcu nieba przez całą noc widać poświatę, którą ja nazywam nocnym światłem. Po zachodzie Słońca niebo zawsze przez jakiś czas pozostaje jasne, a jakiś czas przed wschodem już zaczyna się rozjaśniać. O tej porze roku Słońce pozostaje na tyle blisko pod horyzontem, że cały czas na niebie widać jasność, noc ani przez chwilę nie jest całkiem ciemna, a gwiazdy na niebie widać słabiej, niż o innych porach roku. Inaczej mówiąc, całą noc jest tak, jak zazwyczaj krótko po zachodzie lub krótko przed wschodem. Nie wiem dokładnie, jak daleko na południe sięga to zjawisko, wiem tylko, że w Małopolscy już nie występuje.

 

Dla mnie ma ono na tyle dużo czaru i piękna, że każdego roku staram się choć trochę mu przypatrzeć. A ponieważ noce o tej porze roku w ogóle mają w sobie szczególny urok, mam zwyczaj jedną z nich poświęcać na wędrówkę – po to, żeby napełnić się urokiem tych nocy, i żeby napatrzeć się na to zjawisko. Nazywam to Rajdem Nocnego Światła.

 

Zaczynam taki rajd zwykle około godziny lub dwóch przed zachodem Słońca. Na tyle długo, żeby spokojnie dotrzeć na miejsce, w którym ten zachód będzie można podziwiać, a na tyle krótko, żeby ten rajd pozostał nocnym, a nie popołudniowo-nocnym. Na sam zachód zatrzymuję się w jakimś urokliwym i spokojnym miejscu, na przykład nad jeziorem albo na szczycie pagórka, i spokojnie go kontempluję. A kiedy Słońce zniknie już za horyzontem, wyruszam na właściwą część wędrówki. Staram się trasę opracować tak, żeby stale mieć na widoku północny kraniec nieba, właśnie ze względu na nocne światło, które jest motywem przewodnim całego rajdu. Nocą wszystko wygląda inaczej i warto się dobrze rozglądać. Przede wszystkim – przejść przez pola, brzegami jezior, ale też posiedzieć, na pagórkach, na pomostach, wsłuchać się w ciszę czerwcowej nocy, zobaczyć, jak wtedy prezentuje się świat i co mówi przyroda. Warto zajść do jakiejś wioski, warto zajść na jakąś stacyjkę kolejową – w te krótkie noce nawet zupełnie banalne obiekty prezentują się inaczej i warto jest tego doświadczyć. Ogólnie jednak wioski mogą stanowić dodatek do trasy, ale jej większą część planuję poza nimi, gdyż chodzi raczej o to, żeby spędzić tą noc tam, gdzie czuje się tchnienie Natury. Tak samo staram się omijać lasy lub zachodzić do nich najwyżej na krótko, ponieważ lasy zasłaniają niebo i wędrówka traci wtedy wiele ze swojego uroku. Trzymam się polnych dróg albo bocznych asfaltowych i po nocy staram się z nich nie schodzić, choć zdarzyło mi się kiedyś zajść na bagno i jakoś sobie poradziłem. Z zasady nie używam latarki, mam ją przy sobie tylko na wypadek awaryjnych sytuacji i na wypadek, gdyby trzeba było spojrzeć na mapę. Ale w noc o tej porze roku czasami można spojrzeć na mapę nawet bez latarki, szczególnie, kiedy świeci Księżyc. Całą noc trwa szczególny stan przyrody, który nie bardzo daje się opisać, trzeba po prostu przeżyć. Czasami w tej luźnej i magicznej atmosferze przychodzą mi do głowy dziwne pomysły i w miarę możliwości i bezpieczeństwa staram się je realizować. Zagrożenia z zewnątrz nie ma żadnego, można najwyżej potknąć się o coś na drodze. Ale tych, którzy boją się, że coś na nich nocą wyskoczy, zapewniam, że o tej porze roku jest to zupełnie nieprawdopodobne i równie dobrze można się obawiać potrącenia przez samochód podczas przechodzenia przez jezdnię.

 

Staram się iść tak, żeby około godzinę lub nawet trochę więcej przed wschodem Słońca dość do miejsca, w którym będzie można ten wschód obserwować. Najlepiej jest go witać na brzegu jeziora albo w miejscu, w którym będzie dobrze widać, jak świat budzi się po nocy. Może to być na przykład wierzchołek pagórka albo miejsce w pobliżu niedużej wioski. Zatrzymuję się i obserwuję, jak świat powoli wyłania się z ciemności, jak rozbrzmiewa coraz bogatszy chór ptaków i wokół jest coraz więcej ruchu. A po wschodzie, o ile jestem nad jeziorem, zwykle do niego wchodzę i się kąpię. O tej porze roku, przy słonecznej pogodzie, zwykle szybko robi się na tyle ciepło, że nie wymaga to żadnego samozaparcia ani hartu ducha, trzeba jednak wziąć poprawkę na to, że po takiej nocy nie jest się w pełni formy i lepiej daleko nie wypływać. Jeśli nie mam dość zdecydowania na kąpiel, to staram się przynajmniej wejść do wody i się w niej obmyć. A potem już rajd kończę, tak, żeby w ogólnej swej wymowie pozostał nocnym, a nie nocno-porannym.

 

Tak to wygląda zazwyczaj, kiedy taki rajd przeprowadzam na naszych, mazurskich terenach. Najlepiej jednak przeprowadzić go na brzegu morza. Wtedy jest to coś jeszcze innego i mającego o wiele więcej uroku. Raz mi się zdarzyło płynąc promem spędzić noc na pokładzie (z niewielkimi przerwami) i było to równie wspaniałe. Można też zamiast rajdu przesiedzieć całą noc w miejscu, w którym dobrze widać niebo i otaczającą przyrodę – wtedy będzie to nie Rajd, tylko Czuwanie Nocnego Światła. Ja jednak wolę wędrówki, zresztą nocą bywa zimno, może ogarnąć senność i wędrując łatwiej jest nad tym zapanować. Na pewno trzeba wyjść z miasta. Nie próbowałem, ale nie wyobrażam sobie, żeby taki rajd albo czuwanie przeprowadzone w mieście mogło się równać temu wśród przyrody.

 

Taki rajd staram się przeprowadzać raz w roku właśnie w porze najkrótszych nocy, w okresie mniej więcej od końca maja do połowy lipca, już od kilkunastu lat. Czasami idę sam, czasami z kimś. Oczywiście nie zawsze mi się to udaje – przeprowadzenie takiego rajdu wymaga przecież odpowiedniej pogody, odpowiedniego zdrowia i swobody na tyle dużej, żeby można było zarwać noc i być potem niedysponowanym w dzień bez żadnych konsekwencji. Ale odkąd już zacząłem, rok bez tego wydaje mi się jakiś niepełny. I nie muszę chyba dodawać, że jest to świetna impreza na inaugurację wakacji.

 

Oto kilka zasad, żeby rajd się udał. Podstawowym warunkiem jest pogodne niebo. Nie musi być zupełnie bezchmurne, ale musi być pogodne, w przeciwnym razie cała impreza traci sens. I to jest największa trudność, to oznacza, że praktycznie nie można planować sobie takiego rajdu, trzeba po prostu być czujnym i przy odpowiednich warunkach szybko się zbierać. Trasa nie może przebiegać lasami ani w pobliżu miast. Oczywiście nie znaczy to, że w ogóle nie można wchodzić do lasu albo że nie można nawet zacząć w mieście, ale jeśli zbyt duża jej część tam przebiega, zatraca się to, co najbardziej urokliwe – widok nieba i świata przyrody. Żeby w pełni obserwować nocne światło, należy widzieć północny kraniec nieba. Oznacza to, że trasa nie może prowadzić na południe, kierunek wędrówki musi zawierać się między zachodem a wschodem. W przeciwnym razie również wędrówka traci wiele ze swojego uroku. Lepiej jest trzymać się dróg, ale bocznych. Nocą lepiej nie wchodzić na wertepy, a wędrówka po głównej drodze nawet nocą może okazać się niezbyt przyjemna. Zachód, a następnie wschód Słońca, najlepiej jest spędzić w miejscu, w którym będzie można spokojnie go kontemplować. Może to być brzeg jeziora, może to być wierzchołek pagórka lub odsłonięta równina. Nie nadają się do tego lasy, doliny i tereny w pobliżu większych miejscowości. Po wschodzie Słońca warto się zanurzyć na chwilę w wodzie.

 

Kiedy się spojrzy na mapę naszych mazurskich terenów pod kątem spełnienia tych warunków, dobierając trasę niezbyt długą i niezbyt krótką, okaże się, że wcale to nie jest takie proste. Bezwzględnie należy zabrać ze sobą ciepłe ubrania. Nawet podczas upałów nocą może być zimno, szczególnie nad brzegami jezior i szczególnie wtedy, kiedy kończąc nieprzespaną noc siedzimy w oczekiwaniu na wschód Słońca. Warto mieć ze sobą ekwipunek umożliwiający zrobienie gorącej herbaty. Latarki w miarę możliwości należy nie używać żeby nie zakłócać nocy, ale należy ją ze sobą mieć.

 

Warto jest wybrać się na taki rajd. Warto przeżyć taką noc. A jeśli nie wszystko wyjdzie zgodnie z planem, jeśli niektórych z warunków nie uda się spełnić, to i tak będzie to miało urok na tyle duży, że warto spróbować. Zachęcam, więc do tego życząc wielu wrażeń i niezapomnianych przeżyć.

 

(c)Przemysław Kapałka