| Mostologia krajoznawcza |
|
| czwartek, 11 grudnia 2008 09:03 |
|
Chętnie podziwiamy w trakcie wojaży turystycznych osiągnięcia myśli technicznej, ciekawią nas odważne konstrukcje sprzed wieków. Są mosty, o których śpiewa się piosenki, są pociągi w których toczą się akcje powieści kryminalnych, są statki owiane legendą. Wprawdzie równać się na Warmii i Mazurach z takimi osiągnięciami nie możemy, to jednak ciekawych konstrukcji w naszym regionie nie zabraknie. Poniżej kilka faktów z mostologii krajoznawczej dotyczących tylko jednej trasy w Puszczy Rominckiej.
Najsłynniejsze mosty w naszym regionie to dwie przeprawy nad rzeka Błędzianką w Stańczykach. Pierwszy z mostów ukończono w 1917 roku. Drugi wybudowano 9 lat później. Użytkowany był tylko most północny. Bez wątpienia są to najwyższe mosty w regionie. Mają 36 m wysokości, co zostało zmierzone przez autora zarówno metoda tradycyjna (czyli sznurkiem) jak i bardzo współczesna (GPS-em). Widok tych mostów zna każdy, kto choć trochę interesuje się krajoznawstwem, napisano o nich wiele, w tym sporo zdań mijających się z prawdą.
Ale na tej samej linii kolejowej, która użytkowana była do 1945 roku, jest jeszcze pięć następnych ciekawych mostów, które rzadko bywają odwiedzane przez turystów, choć dotrzeć do tych interesujących konstrukcji nie jest trudno. Dwa z nich, około piętnastometrowej wysokości i długości około 50 metrów stoją nieopodal miejscowości Botkuny, kiedyś stacji węzłowej dwóch linii kolejowych, kilka kilometrów do Gołdapi. Mają bliźniaczą konstrukcję. Ukończono je prawdopodobnie w roku 1914 przed wybuchem I wojny światowej. Tworzą przeprawę nad rzeka Jarką (nawiasem mówiąc ciekawym szlakiem kajakowym). Dwa następne, nieco wyższe i dłuższe stoją w nieodległej wsi Kiepojcie koło Dubeninek i umożliwiają przejazd nad rzeką Bludzią. Tym razem most południowy różni się nieco konstrukcją od północnego. Zapewne wykonany był w tym samym czasie, co południowy most w Stańczykach. Nie przejechał nim żaden pociąg, nie doprowadzano do niego nawet nasypu. Kilka lat po I wojnie światowej zarzucono bowiem pomysł budowy dwutorowej magistrali kolejowej na Litwe. Pozostała tylko linia lokalna użytkująca most północny. Kilkaset metrów od rzeki Bludzi można zobaczyć kolejny dość imponujący most. Prowadził on bezkolizyjnie tor kolejowy nad lokalna droga Kiepojcie – Żabojady.
Tak więc na krótkim, liczącym tylko 24 kilometry szlaku możemy podziwiać aż siedem dużych mostów, których piękno pokazują fotografie. Nasypem kolejowym jeżdżą dziś mieszkańcy okolicznych miejscowości. Szkoda, że tylko oni. Przecież turyści wypoczywający w Gołdapi z pewnością wsiedliby na rowery, by w ciągu jednodniowej łatwej wycieczki ( bo przecież dawny tor nie ma pagórków) podziwiać panoramę Puszczy Rominckiej z wysokości nasypu kolejowego. Wsiedliby, gdyby powstała tamtędy droga dla rowerów z prawdziwego zdarzenia. (c) Marian Jurak
Most nad droga Kiepojcie - Żabojady, fot. Marian Jurak
Mosty nad Bludzią w Kiepojciach, fot. Marian Jurak
Mosty nad Błędzianka w Stańczykach, fot. Marian Jurak
Mosty nad Błędzianką w Stańczykach, fot. Marian Jurak
Mosty nad Jarką w Botkunach, fot. Marian Jurak
|